Kujawsko-pomorskie da się przejechać wzdłuż w dwie godziny, a mieści trzy duże rzeki, zbiornik zaporowy na Wiśle i kilka czynnych lotnisk sportowych. To wystarczające zaplecze na weekend z adrenaliną.
Bungee, czyli krótka lekcja fizyki
Skok na linie z platformy dźwigu odbywa się zwykle z 50-60 metrów i trwa kilka sekund, z czego samo swobodne spadanie to niecałe trzy. Lina bungee rozciąga się przy tym do dwu- lub trzykrotności swojej długości i to ona, a nie platforma, decyduje o bezpieczeństwie całej konstrukcji. Hamowanie daje przeciążenia rzędu 2-3 g, czyli porównywalne z mocnym startem samolotu. Z tego powodu organizatorzy stosują limity masy, najczęściej w przedziale 40-120 kg, oraz podwójny system asekuracji: właściwą linę i niezależną uprząż zabezpieczającą. Skoki tego typu mają charakter sezonowy i objazdowy, więc terminy pojawiają się w kalendarzu miast na kilka tygodni. Dobrze traktować je jako punkt, wokół którego układa się resztę planu. Warto też wiedzieć, że sam upadek jest krótszy niż oczekiwanie na niego. Wejście na platformę, podpięcie uprzęży i kontrola zabezpieczeń trwają kilka minut, a największym wyzwaniem uczestnicy nazywają zwykle nie sam skok, lecz moment stania na krawędzi.
Woda: Brda, Wda i Zalew Włocławski
Bydgoszcz zbudowała swoją część oferty na wodzie. Kanał Bydgoski, otwarty w 1774 roku, połączył dorzecza Wisły i Odry, a dziś tworzy razem z Brdą węzeł wodny, po którym pływa się kajakiem w środku miasta. W Brdyujściu działa tor regatowy, na którym rozgrywane są międzynarodowe zawody wioślarskie. Poza miastem zaczynają się szlaki znane każdemu, kto trzymał wiosło. Brda i Wda przecinają Bory Tucholskie, uznane w 2010 roku za rezerwat biosfery UNESCO, i oferują odcinki od spokojnych po wymagające, z przenoskami przy elektrowniach wodnych. Trzeci kierunek to Zalew Włocławski, powstały po spiętrzeniu Wisły zaporą oddaną do użytku w 1970 roku. Akwen o powierzchni około 70 kilometrów kwadratowych jest jednym z większych sztucznych zbiorników w kraju i daje warunki do żeglarstwa oraz windsurfingu.
Skok z 4000 metrów nad trawiastym lotniskiem
Hasło skydive Toruń pojawia się w wyszukiwarkach najczęściej wiosną, gdy strefy wznawiają operacje po przerwie zimowej. Kryje się za nim zwykle skok tandemowy, czyli najprostszy sposób na sprawdzenie, jak wygląda swobodne spadanie bez przechodzenia całego kursu. Sam skok wygląda podobnie w całym kraju: wyjście z 4000 metrów, około 50 sekund spadania z prędkością bliską 200 km/h, otwarcie czaszy na wysokości mniej więcej 1500 metrów i 5-7 minut lotu nad okolicą. Przed startem odbywa się odprawa, na której omawiane są pozycja ciała przy wyjściu i sposób lądowania.
Warunki dopuszczenia są w tej dyscyplinie wąskie i dobrze je znać wcześniej:
- wiek od 16 lat przy pisemnej zgodzie opiekunów prawnych, powyżej 18 lat bez dodatkowych formalności,
- masa ciała najczęściej do 95-100 kg, co wynika z konstrukcji uprzęży i czasz,
- brak świeżych urazów kręgosłupa i stawów oraz chorób układu krążenia,
- odstęp co najmniej doby od nurkowania i rezygnacja ze skoku po oddaniu krwi,
- drożne zatoki, bo w czasie wznoszenia i opadania trzeba wyrównywać ciśnienie w uszach.
W regionie skoki organizuje Skydive.pl w Toruniu i Bydgoszczy , szkoła spadochronowa działająca na własnych strefach spadochronowych, która prowadzi też szkolenia AFF, a swoim zasięgiem obejmuje również okolice Włocławka.
Jak ułożyć taki weekend
Odległości pracują tu na korzyść. Z Bydgoszczy do Torunia jest około 50 kilometrów, z Torunia do Włocławka około 55, więc trzy punkty programu mieszczą się w dwóch dniach bez pośpiechu. Planując skydive Toruń jako główny punkt wyjazdu, warto zostawić na niego pierwszy dzień i traktować drugi jako rezerwę pogodową. Odwrotna kolejność zwykle kończy się rezygnacją, bo przy przesunięciu lotów nie ma już czym zapełnić kalendarza. Wolny czas wypełnią starówka w Toruniu, wpisana na listę UNESCO w 1997 roku, oraz Myślęcinek w Bydgoszczy, jeden z największych parków miejskich w Polsce, zajmujący ponad 800 hektarów. Dla odmiany od wody i powietrza zostaje jeszcze pierścień pruskich fortów z drugiej połowy XIX wieku, otaczający Toruń; część z nich udostępniono do zwiedzania, także w wersji nocnej, z latarkami.
